Cześć wszystkim,
Po raz kolejny byłem przez długi czas nieobecny na mojej stronie, ale wracam z nowym materiałem który powstał w celu uwiecznienia wizażu i stylizacji do pracy dyplomowej Aleksandry Sobowiec.
Enjoy
K.K.
Cześć wszystkim,
Po raz kolejny byłem przez długi czas nieobecny na mojej stronie, ale wracam z nowym materiałem który powstał w celu uwiecznienia wizażu i stylizacji do pracy dyplomowej Aleksandry Sobowiec.
Enjoy
K.K.
Bonjour mon cher (witam moi mili).
Powracam po długiej nieobecności którą mogę wyjaśnić tylko moim lenistwem, i tym że poddałem się na chwile rutynie dnia codziennego która tak bezlitośnie zabija kreatywność. Tak z bieżących myśli to kilka dni temu po przeczytaniu artykułu w wyborczej na temat rezygnacji Stevea Jobs z funkcji CEO Aplle w trybie natychmiastowym. Nie jest to dobra nowina dla osób lubujących się w gadżetach Apple, oby nowy dyrektor nie zaprzepaścił tego co firmie udało się do tej pory uzyskać.
Zaś w kwestii zdjęć kilka jest nowych kilka jest nieco starszych z przed kilku miesięcy, ale niechaj załączone poniżej fotografie cieszą Wasze oczy, i to chyba tyle.
ps. Nie są to wszystkie zdjęcia ponieważ dzisiaj podczas retuszu jednego zdjęcia przez ponad godzinę doszło do niespodziewanego zamknięcia photoshopa i utraty mojej pracy, co zniechęciło mnie do dalszej obróbki.
Enjoy
K.K.
Cześć wszystkim.
Dziś umieszczam post z kolejnymi przerobionymi zdjęciami świętując zarazem przed laptopem moje przejście w wiek dorosły czy, jakoś tak. Tak więc nie jestem już nastolatkiem więc wypadało by zrobić coś konkretnego z tym jakże nudnym (śmiech) życiem. A tak na poważnie to miewam ostatnio coraz to większe wahania w temacie zawodu fotografa. Wiem że pisałem kilka tygodni temu iż nie chciałbym aby moja pasja stała się moim przekleństwem ale jak na razie nie znalazłem niczego co by mi dawało tyle przyjemności i zarazem do czego sam bym tak uparcie dążył w każdej wolnej chwili. Obawiam się tylko momentu kiedy kompletnie nie będę się odklejał od komputera i aparatu (co zapewne bliskie mi osoby mogły by już w tej chwili o mnie powiedzieć) ale jest to chyba najbardziej produktywne i zarazem przyjemne spędzanie czasu, oczywiście pomijając czas w którym oddaję się radościom mojego (naszego) a jakże zwariowanego związku, a właściwie zatracając się w nim (wierzę w to iż ta druga połówka tak samo uważa, jeśli jednak tak nie jest to w swoim czasie zamieszczę tutaj korektę^^).
Dobra starczy marudzenia, przejdźmy do rzeczy, a raczej zdjęć. Tak więc niżej zamieszczone zdjęcia zostały wykonane z panną Paulina Kościuk, i w sumie na tym kończy się ta jakże długa lista tego co było zaplanowane na tą sesję^^ Sam się czasami zastanawiam co mi lepiej wychodzi; czy w pełni zaplanowana sesja z każdym detalem który chciałbym uzyskać, makijażem, stylizacją, światłem; czy też kompletna spontaniczna wyprawa z aparatem i jedną lampą w plecaku bez statywów, parasoli etc. (How simple is that?). Strasznie chciałbym zakupić mały softbox a raczej mały oktabox do lampy systemowej który zmieściłby się w plecaku i mocno pomógł w realizacji gdyż nie przepadam za ostrym światłem, ale niestety w tej chwili sprawy finansowe są tak napięte że niestety muszę go dopisać do już naprawdę długiej listy marzeń(?). Same zdjęcia zostały zrobione na dworcu pkp nawet nie pamiętam w jakiej miejscowości, ale starałem się unikać ukazania jakichś charakterystycznych cech tego miejsca gdyż takich zdjęć jest w sieci ogrom, a ja sam nie przepadam za bardzo za motywem torów.
Co do obróbki, portret z oczami jako motyw głównie przykuwający uwagę, jest on dosyć klasyczny, poza podrasowaniem kolorów i uzyskaniem baby skin nie było tam większych ingerencji. Zaś pozostałe dwa zdjęcia otrzymały oczywiście również baby skin oraz dosyć znaczną ingerencje w kolory. Jedno z nich przemawia takimi herbacianymi kolorami zaś drugie emanuje złotem czy też żółcią/sepią jak kto woli. Anyway
Enjoy
K.K.
Cześć wszystkim, powracam dzisiaj z małym zbiorem zdjęć z mojej ostatniej małej wyprawy. Generalnie powodem mojego wyruszenia na długi spacer była nuda, tak więc zjadłem sobie spore śniadanko, aparat na ramię, plecak na plecy i w drogę.
Po drodze natknąłem się na kilka ciekawych miejsc na zdjęcia ale i też nie tylko. Odkryłem 2 dosyć spore jeziorka z krystalicznie czystą wodą, lecz były one niestety ogrodzone. Maszerowałem wzdłuż jednego płotu 15 min i po drodze poza znakami ostrzegawczymi że to teren prywatny niczego nie zlokalizowałem. I tu takie moje zastanowienie, po co komu ogromne jeziorko na środku pola kiedy je ogradza i nic przy nim nie robi? Myślałem że to tylko w polsce są tacy ludzie, nevermind.
Czy to za kogo się uważasz pokrywa się z rzeczywistością?
Jak to zwykle bywa kiedy człowiek ma dużo wolnego czasu to myśli sobie o tym i o tamtym. Ja zaś oglądając poprzedniego wieczoru jakiś film na YT o jakimś “profesjonalnym” fotografie (oczywiście nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło żeby oglądać filmy foto całymi wieczorami^^) byłem w szoku jak tragiczne były jego prace i jak małą posiadał wiedzę na temat tego co robił a określał się mianem profesjonalisty. I tu pojawiło się pytanie z mojej strony, co oznacza określenie “profesjonalista”? To że zatrudniamy jak ja to nazywam “dream team” czyli zespół profesjonalnej wizażystki, styliski, fryzjera, profesjonalnego oświetleniowca, asystenta z ogromnym doświadczeniem, dyrektora artystycznego, modelkę z “najwyższej półki”, przychodzimy na to wszystko bierzemy do ręki wcześniej idealnie ustawionego przez asystenta Hasselblad’a połączonego (oczywiście bezprzewodowo) z już ustawionymi przez oświetleniowca generatorami ProFoto klikamy kilka zdjęć z najprostszymi centralnymi kadrami odkładamy aparat który oczywiście zostanie spakowany przez asystenta i jedziemy na spotkanie z nowym klientem. W międzyczasie oczywiście grupa profesjonalnych grafików będzie obrabiała zdjęcia zarywając noce żeby były jak najszybciej gotowe. To jest profesjonalista? Nie. Słyszałem jeszcze opinię że jeśli ponad 50% Twojego dochodu jest z fotografii to jesteś profesjonalistą^^ A to niby z jakiej racji? Czyli nieistotne czy ktoś zajmuję się tym całe życie czy ktoś otworzył miesiąc temu zakład foto a dwa miesiące temu pierwszą lustrzankę w życiu i nie ma kompletnie żadnego doświadczenia?
Co w takim razie powinno być wymiernikiem?
Portfolio? Z jednej strony to bardzo dobry wskaźnik doświadczenia artysty ale co jeśli ktoś nie posiada wiedzy w danym temacie i nie widzi podstawowych błędów ani nie widzi bardzo zaawansowanego setup’u w studio i świetnego kadru, czy nie odróżnia jakości Nikona D80 od Nikona D700 czy D3X, co w takim razie? Jedynym wymiernikiem jest wtedy określenie “(nie) podoba mi się” ale to z kolei nie jest wystarczająca ocena do określenia swojej pracy. Teoretycznie można zapytać się innego fotografa ale w 90% przypadków będą oni zaniżać ocenę zdjęć w celu zniechęcenia ewentualnej konkurencji, będą pytać się o szczegóły samego ujęcia z samej ciekawości bo im coś takiego nie przyszło do głowy, zobaczą jakiś pomysł i go Wam podkradną z tym wyjątkiem że wykonają go lepiej bo mają większe możliwości (zakładam że pytamy się kogoś z większym doświadczeniem wiec teoretycznie będzie posiadał większe umiejętności) i jak ktoś zobaczy te dwa zdjęcia obok siebie to przeważnie powie iż autor lepiej zrealizowanego wpadł na owy pomysł a ten drugi od gapił . Tak więc pozostają nam tylko fotografowie którzy zakończyli swoją działalność z powodu sędziwego wieku. Oni najlepiej ocenią nasze prace (od strony pomysłu, kadru, światła; czyli tego co jest najważniejsze) ale do takich najciężej się dostać.
Czyli co dalej?
Czyli dalej będę robił zdjęcia, pisał to co chce napisać, nadal będę publikował moim zdaniem najciekawsze prace w moich galeriach, a nóż lada dzień ktoś zechce zlecić mi komercyjną sesję zdjęciową. Cierpliwie oczekuję tego momentu.
K.K.
Cześć wszystkim, jak zapewne małej garstce z Was wiadomo, jestem aktualnie w Anglii w celu stricte zarobkowym, bo jak widać w Polsce nie jest za wesoło z pracą, a tym bardziej godziwym zarobkiem. Fakt tego iż moim ogromnym marzeniem jest dołączenie do szanownego grona posiadaczy aparatów z czerwoną wstawką pod spustem na korpusie, a konkretnie takiego jednego który znany jest jako D3s, spowodował taką a nie inną decyzję. Nie mniej jednak będzie mnie to kosztowało sporo pracy, ale nie mam zamiaru się poddawać, w końcu to moja pasją i coś w czym chce osiągnąć pewien poziom prac określany jako profesjonalny.
Ale zejdźmy na ziemie. Jak to w życiu zwykle bywa nie zawsze jest kolorowo. Przed wyjazdem do Anglii zakupiłem obudowę na dysk firmy Welland, w której miałem dysk Samsung’a (HD103SJ/1TB/32MB/7200rpm) a na nim około 300GB zdjęć, 180GB filmów, 40GB muzyki i jeszcze wiele innych rzeczy. Na małej partycji dysku (250GB) miałem kopię zapasową systemu wykonaną za pomocą TM i jak na ironię dysk mający być zabezpieczeniem po 3 miesiącach pracy uległ na tyle poważnej awarii iż sam nie jestem w stanie dokonać jego reanimacji. Na szczęście wszystkie zdjęcia mam jeszcze na 2 dysku który dzielnie mi służy od 2 lat i który serdecznie polecam (WD Passport Essentials SE 2.5″ usb 2.0/5400rpm/500GB)
I tutaj pojawia się moja rada, jeśli macie jakieś ważne dane zdjęcia, muzykę filmy, dokumenty etc. kupcie sobie zewnętrzny dysk twardy i wszystko na niego kopiujcie. W tej chwili cena dysków zmalała do tego stopnia iż 500GB dobrej firmy (nie kupujcie jakichś tanich dysków dostępnych np w kauflandzie czy w tesco, jakościowo są beznadziejne, prędkość transferu jest tragiczna a zainwestowane pieniądze za jakiś czas po awarii trzeba będzie zainwestować w nowy – bez sensu) można kupić za ok 250zł. Może się wydawać że to sporo pieniędzy ale chyba nasze pamiątki udokumentowane na filmach, zdjęciach, ulubiona muzyka czy praca są warte więcej.
Podsumowując, róbcie co najmniej 2 kopie danych, w przypadku awarii jednego z dysków straty nie będą aż takie duże.
K.K.